Dołącz do naszej grupy!
Strona główna » News » Każdy powinien móc zresetować swoją rangę?
News

Każdy powinien móc zresetować swoją rangę?

Dość ciekawa propozycja od jednego z graczy.


Wszyscy znamy to uczucie, gdy nasze konto wpadło w jakiś dziwny stan „zawieszenia”. Ani nie możemy pójść wyżej, ani spaść. Ciągle w tym samym miejscu. Wielu graczy decyduje się wówczas na stworzenie kolejnego konta, na którym okazuje się, że spokojnie są w stanie znaleźć się wyżej, niż na swoim „mainie”.

Reset MMR i SR

Użytkownik reddita o nicku defeatedmac stworzył propozycję, by każdy mógł zresetować sobie swoje MMR i SR. Jedynym wymogiem miałoby być ponowne rozegranie 65 meczów w trybie szybkiej gry, by ponownie dopasować swoje ukryte MMR.

Pomysł o ile dobry, to ma kilka wad. Twardy reset faktycznie w wielu przypadkach mógłby okazać się zbawienny, natomiast trudno byłoby chyba uniknąć sytuacji, w której większość graczy korzysta z tej opcji pierwszego dnia od wprowadzenia.

Co więcej, ponowne rozegranie szybkich gier nie ma większego sensu, bowiem MMR jest tu inne, niż na rankedach.

Ostatecznie należałoby się zastanowić, czy i pod jakimi warunkami umożliwić taki reset.

Tagi

21 komentarzy

Dodaj komentarz

    • Takie zagranie spowodowało by znacznie więcej niż to bo do wysokich rang mogli by trafić gracze słabi

      • Zawsze słabi gracze mogą trafić do wysokich rang. Poza tym wątpie, żeby ktoś „słaby” trafił do diamentu itp.

        • Po 10 meczach? Wystarczy wziąc typa który ma 0 mózgu ale mechaniksy do party i mówić mu co ma robić i grać pod niego. Będzie sobie robił fragi i luźno gra go wrzuci dużo za wysoko.
          Oczywiście odpali później grę samemu i nie będzie wiedział co się w ogóle dzieje.

          Podobnie można wziąć kogoś bez rąk ale z mózgiem i kazać mu grać Mercy.

          • Tak, ale wiesz, że mówimy o silverze, gdzie 90% graczy praktykuje soloQ :3

  • Jak dla mnie spoko, ale tylko wtedy, kiedy jednak będzie też brana pod uwagę nasza ranga z przed restartu.
    Załóżmy, że po placementach wybrałoby nam Platynę, ale przed resetem mieliśmy Brąz. W takim wypadku, ranga trochę spadnie.
    Gdybym miałbym to przedstawić matematycznie, dla mnie wyglądałoby to tak: załóżmy, że własnie trafiliśmy z brązu do platyny dzięki resecie MMS. Od naszych punktów po placementach – tych, które dostalibyśmy normalnie, jak gdyby graliśmy mecze rozstawiające, odejmujemy połowę dystansu (punktów) pomiędzy naszymi punktami sprzed resetu a po resecie. Myślę, że taki system byłby bardziej zbalansowany, niż jak byśmy dostali punkty tak, jak byśmy grali mecze rozstawiające po raz pierwszy.

  • Może płatną by taką opcję zrobić, to nie wszyscy zrobią to od razu, ale mogę się mylić

    • Myślę, że coś takiego mogłoby być okej, jak restart rangi za SR.
      Nareszcie moglibyśmy je zainwestować w coś innego od złotych broni.

  • Aaa bo wy dalej wierzycie, że nie możecie zdobyć lepszej rangi przez wasze ukryte MMR. Jak wszyscy wiemy wy jesteście lepsi od innych i zasługujecie na wyższą niż macie rangę i z takim przekonaniem umrzyjcie sobie w spokoju, ja nie będę wam w tym przeszkadzał.

  • Ten system w ogóle działa jakoś dziwnie, odkąd pamiętam gram tak samo, w pierwszych sezonach trzymałem się w złocie 2100-2300, raz lub dwa wywaliło mnie nawet do srebra, kilka sezonów później doszedłem do platyny prawie 2800, za jakiś czas spadek na 2400, ostatnie 3 sezony to spadek z 2490 na 2200 (grałem tylko 10 meczy kwalifikacyjnych i zawsze spadałem pomimo że zawsze gram tak samo) natomiast na koniec ostatniego sezonu zagrałem 10 meczy tak jak zawsze (statystyki nie różniły się zbytnio od poprzedniego sezonu) i awans z 2200 na 2410, nie ogarniam, dam też przykłady z rankedów 6vs6 i 3vs3, w 6vs6 szybko zabijali moją drużynę i praktycznie zawsze zostawałem sam przeciw pięciu lub sześciu więc na nic nie mogłem zareagować, po meczach kwalifikacyjnych śmieszna ranga 1800, w 3v3 nie wyróżniałem się za bardzo a dostałem 2910, i tak skończyłem bo nie chciałem sobie tej rangi psuć, później zobaczyłem że byłem dość blisko top 500 bo od 3000 wzwyż w 3na3 zaczynało się top 500, gość na ostatnim miejscu miał równo 3000, gdybym to wcześniej zauważył to próbowałbym walczyć o te top 500, i ktoś może mi wytłumaczyć skąd taka rozbieżność? 1110 punktów różnicy w podobnych trybach i przy podobnej grze?

    • To że spadasz z sezonu na sezon jest bardzo logiczne – inni gracze się rozwijają, a ty nie. Niektórzy mówią nawet, że aktualny diament w pierwszych kilu sezonach byłby grandmasterem. Dlatego jak chcesz utrzymać rangę, to nie możnesz po prostu stać w miejscu :)
      Jeżeli chodzi o arcade, to czasem mam wrażenie, że mmr tam nie istnieje. Spokojnie spotkasz ludzi z silvera w jednym meczu z gmem. Z tego powodu tę swoją „rangę” z innych trybów niż regularne rankedy traktuj z przymrużeniem oka, a granie w tryby arcade jako dobrą zabawę i możliwość poznania dużo lepszych graczy. Sama świetnie się bawiłam na 6v6 i właśnie taki jest tego cel – żeby się zrelaksować :D

  • Żeby awansować trzeba się nauczyć grać lepiej niż się gra. Każdy po odpowiednio dużej liczbie gier jest dokładnie tam gdzie powinien być. Oczywiscie randomy chcą oszukiwać samych siebie, wmawiając sobie, że są lepsi niż ranga na której są, bo ci so mają lepsze mechaniksy niż game sense, myślą sobie „jak taki typ z koślawymi palcami ma mieć taką samą rangę jak ja”, a ci co mają lepszy game sense „jak tacy głupi ludzie jak ten genji main mogą być na takiej samej randze jak ja”, tylko żaden z nich nie rozumie, że ci pierwsi, owszem dobrze klikają, ale nie mają pojęcia co robić, a ci drudzy przeciwnie, doskolawie wiedzą co robić, ale za nic tego wyklikać nie potrafią. Dokładnie każdy z nich jest na dokładnie takim SR na jakie zasługuje, ale każdy z nich ma złudzenie, że tak nie jest.

    Teraz kwestia zakładania nowego konta. Swoje prawdziwe SR osiągasz po odpowiednio dużej liczbie gier. Wystarczy przyfarcić czy zostać zboostowanym przez znajomych/randomów i gra cię wrzuci dużo za wysoko, ale to tylko kwestia czasu i liczby rozegranych gier aż wrócisz dokładnie tam gdzie „nie mogłeś wyjść” ze swojego poprzedniego konta.

    Żeby awansować trzeba nie tylko uczyć się grać coraz lepiej, bo każdy z graczy Overwatcha uczy się grać coraz lepiej, a trzeba się uczyć grać coraz lepiej, ale szybciej niż pozostali gracze. Z każdym dniem ogólny poziom OW rośnie i to co było pro playsami 2 lata temu, teraz jest standardem.
    Z tego właśnie powodu, jak ktoś grał np. na początku OW i luźno grał w mid-diamond i wraca po długiej przerwie to może skończyć przykładowo na low-plat i nie ma w tym nic niepoprawnego.

    Ogólnie reset MMR w niczym nie pomoże a tylko rozwali matchmaking. Każdy kto twierdzi, że utknął bo „cośtam”, oszukuje samego siebie. Matchmaking jest dokładnie taki sam dla każdego gracza. Ci lepsi awansują, ci gorsi nie, albo nawet spadają. Proste, nie ma o co płakać. Jak ktoś chce mieć wyższą rangę niż ma to niech się nauczy grać na tą wyższą rangę.
    Tyle w temacie.

    Aż mi się przypomniał gif starszy od internetu:
    https://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2011/12/6e926defb0edbbcbfbda07c0a0040ed4.gif

    • I tak i nie.
      Jeżeli byłaby to solowa gra to faktycznie byłoby tak jak mówisz. Dochodzi tutaj jednak aspekt drużyny i słabego ogniwa.
      Drużyna jest tak silna jak ogarnięty jest jej najsłabszy gracz. Oczywiście dobry healer, dobry DPS czy dobry tank podciągnie, może nawet wyzeruje statystyki do jednego poziomu, ale jeżeli kolejna gra kończy się porażką, pomimo tego, że twój objective time/DtK/HpS/ czy jakikolwiek inny współmierny współczynnik jest na wysokim poziomie to nie Ty zawiniłeś, zawinił zespół. Nie ma się co tu okłamywać. Jeżeli Healer jest ciągle ściągany przez wrogich flanków, to niestety, ale jest to wina złych DPSów, jeżeli DPSy giną zbyt szybko, a healer nie nadąża za healowaniem, jest to wina healera. Jeżeli tank nie potrafi utrzymać się dłużej niż 5 sekund przy drużynie, to jest to wina tanka. Reszta towarzyszy cierpi z tego powodu, a im niższa ranga tym cierpienie jest większe bo punkty traci sie szybko, a matchmaking, w którym twoja drużyna (wliczając ciebie to: cegła, łopata, kurczak, 12 latek i dwie tresowane małpy) nie potrafi wyjść z respa, ponieważ w przeciwnej drużynie trafił się jeden gracz, który dominuje, a zespół nie jest wystarczająco elastyczny, żeby się dostosować tylko „Mainuje”. To efekt jest, jaki jest, ranga leci na łeb na szyje.

      Reset MMR pozwoliłby częściowo dać szansę graczom z SoloQ na wybicie się wyżej, a jeżeli faktycznie ich poziom gry jest na wysokim poziomie, to byliby w stanie w platynie/diamencie utrzymać się wystarczająco długo.

      • Każdy mecz wg matchmakingu jest równy. Oznacza to, że jeśli masz w teamie tych wg ciebie „słabych graczy” to gra oczekuje, że będziesz w stanie ich wycarrować skoro jesteś lepszy niż ta twoja ranga. Jak nie potrafisz to bardzo dobrze, żę tego meczu nie wygrałeś, bo nie powinieneś. Wszystko zgodnie z algorytmem.

        Reset MMR nic by ci w tym nie pomógł, bo jeszcze raz powtarza – po miesiacach kompletnej pajaceri gdzie w tych samych grach grałyby GMy z brązami i tak każdy wróciłby dokładnie tam gdzie jest.

        To co ci pomoże to wymuszone 2-2-2 i osobne rangi na każdą role, ale to inny temat.

        • Zablokowanie komozycji na 2:2:2 jest jednym z głupszych pomysłów OW, nigdy nie był przeze mnie brany pod uwagę. Ale jest promowany jako walka z Goatami. Tak naprawdę Moira czy Mercy spokojnie solowo są w stanie poradzić sobie z leczeniem, a 3 tanków potrafi ładnie przeciągnąć linię walki na swoją korzyść. Do tego dochodzi flexibility które jest wyróżniającą od np. Paladins, cechą Overwatcha: Twój dps ginie zbyt często? Zamień go na moment na tanka, skontruj przeciwnika, jeżeli on zmieni na inną postać Ty wróć do poprzedniej/zmień na jeszcze inną.

          Cała synergia overwatcha powinna, w założeniach, opierać się o częste zmiany postaci dostososowywanie się do okoliczności,

          Często zaczynam mapy PAryża jako Hammond, żeby po rozbiciu obrony szybko zmienić się np na soldiera czy czy lucio, żeby jak najszybciej wesprzeć drużynę przejmującą punkt. W przypadku 2:2:2 całe podwaliny Overwatcha tracą sens.

          • Co ci powiem. Tak samo ludzie wieszczyli, że hl1 to głupi pomysł i zniszczy OW. Widzę niestety nie potrafisz głębiej przeanalizować nadchodzącej zmiany i powtarzasz to co wszyscy. Nie chce mi się kolejny raz pisać tego samego, więc po prostu poczekasz i zobaczysz bardzo ta zmiana odbije się na grze pozytywnie.

    • Teraz kwestia zakładania nowego konta. Swoje prawdziwe SR osiągasz po odpowiednio dużej liczbie gier. Wystarczy przyfarcić czy zostać zboostowanym przez znajomych/randomów i gra cię wrzuci dużo za wysoko, ale to tylko kwestia czasu i liczby rozegranych gier aż wrócisz dokładnie tam gdzie „nie mogłeś wyjść” ze swojego poprzedniego konta.
      Well, idąc tym tokiem myślenia, sam wskazujesz, że tak jak ktoś może wbić się za wysoko, tak samo może wbić się za nisko. To nie jest tak, że można tylko trafić do za wysokiej dywizji. Jednakże zgadzam się, każdy gracz uważa, że jest dużo lepszy od innych, przez co zacznie obwiniać wszystko co się da za to, że trafił do niby za niskiej dla siebie dywizji.
      Overwatch to gra drużynowa, i szczerze mówiąc, jeżeli jesteś w brązie, i uważasz, że zasługujesz na jakiś diament, to chyba oczywiste, że nie ma co gadać, że „trafiło się do za niskiej dywizji i nie da się wyjść”, bo każdy inteligentny człowiek stwierdziłby, że jednak nie jest tak dobry, skoro jako diamentowy gracz nie potrafi wykerować brązowej drużyny. Tak samo to działa w każdym innym przypadku.

      • Da się trafić za nisko, ale mechanizm ten działa dokładnie tak samo: jako lepszy gracz będziesz więcej wygrywać niż przegrywać bez względu na swoją drużynę :)

ZOBACZ NOWĄ STRONĘ